shake mik babe, frida i warhol, i już nic więcej się nie uchowało na ścianach. zniknęła nawet szatańska kupa z tablicy korkowej, wszystko przez nutę, która upodobała sobię fascynującą zabawę zdrapywania pinezek. oczywiście, każda kolejna kończyła pod łóżkiem/szafką/dywanem/równoległym wszechświatem, przecież koty tam bywają, co jakiś czas muszą zrobić wielką wyprawę po wszystkie zaginione zabawki z guzików, metek, agrafek i niezjadalnego jedzenia. do którego zaliczane jest teraz mięso, nad które przedkłada się podejrzanego pochodzenia mieszanki tesco. jedyne, w co w nich wierzę, to drżąca w paszczy mojego kota galareta. reszta to coś na kształt zmielonego papieru.
Gdy się nie wysypiam mam szczurzą twarz
niebo jest czarne, nie ma na nim gwiazd
w poduszkach chowam chmury zamiast piór
kina i apteki wpadają mi do ust
i chodze przez sen, pracuje przez sen
setki kilometrów robię kiedy spie
biegne po dachach, przechodze przez drzwi
dziwne historie dzieją się gdy spisz
C'mon sucker, lick mah battery!

Geen opmerkingen:
Een reactie posten